|
|
||||||
|
Baza Wiedzy
Tagi:
Przygoda z akupresurą - świadectwoSwoją życiową przygodę z akupresurą - masażem receptorów stóp - opisała opisuje Irena Koczwara. Zachęcamy do przeczytania artykułu.Było to 24 lata temu. Będąc w drugim miesiącu odmiennego stanu udałam się wraz z mężem do znajomego nam jeszcze ze szkoły średniej, młodego wtedy lekarza w celu sprawdzenia receptorów stóp. Wiedziałam, że oprócz ukończonych studiów lekarskich posiadał on też umiejętności w zakresie medycyny naturalnej – akupunktury i akupresury. Do doktora, w zasadzie poszłam z ciekawości, gdyż wszystkie wyniki badań krwi i moczu były znakomite. Doktor spojrzawszy na mnie powiedział, ze moje powieki są nadmiernie uwypuklone co wskazuje na zwiększone obciążenie nerek, również cera na policzkach była nadmiernie rumiana, określana czasem jako „krew z mlekiem” co może wskazywać na brak równowagi w narządach układu pokarmowego. Gdy po badaniu receptorów dowiedziałam się, że aż pięć moich narządów wewnętrznych nie funkcjonuje prawidłowo ogarnął mnie spory niepokój. Receptory nerek, płuc, żołądka i jeszcze dwa inne bardzo boleśnie reagowały na badanie uciskowe. Pierwszy masaż był tak bolesny jakby mi wbijano grube gwoździe w stopy. Mogłam, oczywiście zrezygnować z tej metody ze względu na bardzo mocny ból receptorów, ale bardzo pragnęłam urodzić zdrowe dziecko, i z tego względu nie chciałam leczyć się w tym stanie lekarstwami. Doktor wyznaczył następujące receptory do masażu stóp: nadnercze, nerka, moczowód, pęcherz moczowy, żołądek, dwunastnicę, trzustkę, wątrobę, jelito cienkie i grube oraz płuca. Po dwóch miesiącach codziennego masażu, który wykonywał mój cierpliwy mąż, ból receptorów był już tak słaby, że mogłam rozmawiać i śmiać się w czasie masażu a po trzech miesiącach zdarzało mi się nawet zasnąć. Cały okres noszenia dziecka przebiegł w znakomitym stanie zdrowia, również poród siłami natury przebiegł wspaniale. Nie odczuwałam żadnych obrzęków stóp, nudności, ani osłabień jakie obserwowałam nagminnie u rodzących moich koleżanek.
Pięć lat później, u naszego synka nagle pojawiło się zgrubienie wielkości połowy orzecha włoskiego z boku na wzgórku łonowym. Pediatra i chirurg nie umieli najpierw nazwać tego schorzenia. Chirurg w sąsiednim mieście rozpoznał to jako wodniak powrózka nasiennego. Na szczęście, stwierdził, nie musimy spieszyć się z zabiegiem, chociaż, jego zdaniem, zabieg chirurgiczny będzie tu konieczny. Jako czwarty - najmłodszy z wymienionych lekarzy, w ciągu dwóch niespokojnych dni - poproszony przez nas o diagnozę był nasz znajomy lekarz od medycyny naturalnej, mając już ułatwione rozpoznanie potwierdził jedynie, że istotnie wygląda to na wodniaka powrózka nasiennego, który, owszem, można usunąć chirurgicznie, jednak ze znaczącym prawdopodobieństwem nawrotów i niebezpieczeństwem zaciskającej nasieniowód blizny po interwencji chirurgicznej. Taka pooperacyjna zaciskająca nasieniowód blizna, w przyszłości może być powodem komplikacji zdrowotnych, aż do konieczności usunięcia całego jądra włącznie, co dodatkowo może skutkować bezpłodnością. Można też opanować to schorzenie poprzez masaże receptorów na stopach, co rokuje wyleczenie całkowite, zupełnie bez powyższych zagrożeń. Doktor zalecił masować układ moczowy, aby wydalić wszelkie ewentualne „substancje toksyczne” oraz receptory narządów płciowych. Po tygodniu masażu, które wykonywano rano i wieczorem wodniak był już niewidoczny, jednak jeszcze wyczuwalny. Po drugim tygodniu zakończyliśmy masaże z pełnym sukcesem. Po pewnym czasie zapytaliśmy naszego lekarza, czy jest szansa na zejście jądra do worka mosznowego poprzez masaż receptorów. Do tej pory jest ono u naszego synka w nieodpowiednim miejscu, to jest powyżej worka mosznowego. Rokowania w literaturze medycznej nie były bowiem zachęcające. Odpowiedział, że koniecznie trzeba spróbować tej metody, tym bardziej, że nic się nie traci, gdyż ewentualna interwencja chirurgiczna była by możliwa i tak dopiero za jakiś czas, a masaż receptorów można wykonywać już od zaraz. Wykonywany był on jeden raz dziennie przez około dwa miesiące. Masowany był: receptor jądra i nasieniowodu. Po pewnym czasie odbyła się konsultacja u urologa górnośląskiej kliniki, który powiedział, że jądro ma prawidłową wielkość i prawidłowe cechy, oraz iż w okresie dojrzewania może przesunąć się do worka mosznowego. Czekaliśmy cierpliwie. Gdy syn zauważył, że jest ono we właściwym miejscu od razu nas o tym powiadomił, a my z wielka radoscią naszego nauczyciela akupresury. Ponad rok temu, gdy nasz syn oznajmił, że zostanie ojcem, pierwszą osobą, którą powiadomiliśmy był również nasz nauczyciel.
Komentarze
Zobacz wszystkie
+ Dodaj komentarz!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
|
Wybierz stronę:
Polska mapa masażu:
Newsletter Poznaj korzyści
Waszym zdaniem...:
Czego poszukujesz w portalu www.masaze.pl?
|
|||||
|
Najnowsze na forum
Wejdź na forum
|
Najpopularniejsze tagi
Najczęściej poszukiwane
|